Spotkania osiedlowe

Na spotkaniu z mieszkańcami Sanoka w dzielnicy Posada rozmawialiśmy o lokalnych problemach. Mieszkańcy skarżyli się na brak należytej uwagi władz miasta skierowanej na dzielnicowy cmentarz. Pytali nas czy zmieni się wreszcie polityka socjalna miasta i jak to będzie wyglądało w przyszłości. Wszyscy sanoczanie zgodnie powtarzają: potrzebne jest wsparcie dla opiekujących się osobami obłożnie chorymi i niepełnosprawnymi. W programie Demokratów - jest to jeden
z priorytetowych punktów.

"Czujemy się porzuceni przez miasto" - tak w dzielnicy Olchowce skarżyli się mieszkańcy. Nie jeżdżą tu autobusy, ciężko dotrzeć do banku czy na pocztę. Włodarze miasta ignorują głosy lokalnej społeczności.
Dziękujemy za spotkanie i zaufanie jakie okazali nam sanoczanie.

Obywatelską debatą określić można by spotkanie Demokratów Ziemi Sanockiej z mieszkańcami Śródmieścia, które odbyło się w czwartek w hotelu Sanvit. Tłumów nie było, ale dyskusja była bardzo ciekawa. Ukazała spojrzenie kandydatów na radnych na tę jakże ważną dzielnicę miasta, pozwoliła wyłonić największe problemy jej mieszkańców oraz sprawy wymagające pilnego rozwiązania. Wartością dodaną debaty był udział w niej Jakuba Osiki, kandydata Demokratów na burmistrza Sanoka.
- Trzeba podjąć wysiłki, aby Śródmieście przestało zamierać po godzinie osiemnastej, aby jeszcze co najmniej przez kilka godzin tętniło życiem. Widać oferta, z jaką wychodzi do mieszkańców tudzież turystów, jest zbyt mało atrakcyjna. I o to trzeba zadbać. Ostatni przykład „Piątków na deptaku” pokazuje, że można. Pomysłów jest zresztą mnóstwo – mówił Jakub Osika.
Innego typu problemem są mieszkania komunalne, których właśnie w Śródmieściu jest najwięcej. To stara substancja mieszkaniowa, której właścicielem
w większości jest gmina miejska, bardzo kosztochłonna, ale będąca równocześnie ozdobą miasta. Jej mieszkańcami są w dużej mierze ludzie starsi, ubodzy, których nie stać ani na wykup mieszkań, ani też na inwestowanie w poprawę ich standardu. Toteż należałoby zastanowić się nad stworzeniem im lepszych,
a równocześnie tańszych warunków zamieszkania, a te zasoby, które w wyniku tych działań zwolniłyby się, przeznaczyć na cele uatrakcyjniające ofertę Śródmieścia np. galerie, kawiarenki, bistra.

Mianem „wstydu Sanoka” wielu sanoczan nazywa „dziurę” po Torsanie przy ul. Mickiewicza. Rzeczywiście, miejsce jest niezwykle atrakcyjne i zasługuje na więcej niż parking. – Uważam, że czas podjąć gospodarskie rozmowy z podmiotami, od których zależy przyszłość tego terenu. Myślę, że sanoczanie powinni się w tej kwestii dogadać i kompromis jest możliwy. Jeśli wygramy w wyborach, szybko podejmiemy te rozmowy – zapewnił J. Osika.
Podobnych śródmiejskich enklaw, pilnie wymagających interwencji włodarzy miasta, jest więcej. Jedną z nich jest hala targowa, która już nie tylko szpeci, ale i straszy. Na pewno coś z nią trzeba zrobić, niewykluczone, że rozebrać, a miejsce po niej rozsądnie zagospodarować.
Sanoczan, a zwłaszcza mieszkańców Śródmieścia, bardzo interesuje, jak zostanie zagospodarowana nieruchomość po areszcie śledczym. Kilka miesięcy już minęło od wyprowadzki, a wokół sprawy cisza. Uznano, że najwyższy czas, aby ją przerwać, konsultując temat z mieszkańcami dzielnicy.
Podobnie rzecz się ma z bardzo ciekawym obiektem byłej synagogi, zamienionej na archiwum powiatu. Sugerowano, że powinna ona przypominać przeszłość Sanoka, którego jedną trzecią część mieszkańców stanowili Żydzi. Na temat zagospodarowania tego obiektu winni zastanowić się przedstawiciele kultury
i nauki oraz specjaliści od promocji.

Dyskutowano też o bolączkach Śródmieścia, z których ciągle na czoło wysuwa się brak miejsc parkingowych. Uznano, że w interesie mieszkańców Śródmieścia, a także dla rozluźnienia samochodowego popytu na parkowanie, warto by rozważyć kwestię podwyższenia opłat w strefie parkingowej za drugą, trzecią i kolejne godziny parkowania. Tak jak to uczyniono w innych miastach.

Dziękujemy mieszkańcom sanockiej dzielnicy Wójtostwo za to, że licznie przybyli na spotkanie z nami. Rozmawialiśmy na wiele tematów - na plan pierwszy wysunęły się problemy związane z drogami, skwerami i zielenią na osiedlu. Sen z oczu (i to dosłownie) spędzają im koczujące obok "Alfy" wesołe towarzystwo. Nie mniejszym problemem jest brak toalet publicznych,  koszy na śmieci czy niestaranne wykonanie nawierzchni, na których studzienki odpływowe są wyżej, niż poziom gromadzącej się wody w kałużach. Mieszkańcy skarżyli się na brak zrozumienia dla ich głosów ze strony władz miasta.